"LEGENDA O ORNAWIE, KTÓRA ZAPADŁA SIĘ W WIELKI PIĄTEK"
Historia przepięknej tylickiej ziemi sięga czasów piastowskich, to orzeł Lecha cieniem swego skrzydła na południu wyznaczył, tu zaczyna się mój kraj. Na zboczach Beskidu Sądeckiego i Niskiego prza prastarym trakcie handlowym z Węgier do Polski, zwanym Królewskim, zagubiona wśród ogromnych lasów i gajów leżała osada Ornawa. Traktem przeciągali kupcy, wiozący towary z Węgier do Krakowa, czasem przejechał poseł królewski z ważnymi wiadomościami na dwór króla. Rosło więc znaczenie gospodarcze i polityczne osady dla państwa polskiego. Dziś po osadzie Ornawie nie ma śladu, pozostała legenda przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Działo się to pewnego roku w okresie Wielkiego Piątku przed Wielkanocą. W prastarej osadzie był, od wielu pokoleń przestrzegany zakaz - kiedy nastanie dzień, gdy Zbawiciel umiera na krzyżu za grzechy ludzi, nie wolno pracować, kobiety mają się modlić. Jeżeli która z kobiet pójdzie do rzeki i wypierze białe chusty, wówczas na osadę spadnie straszliwa kara. Przez wiele lat nikt nie ośmielił się złamać świętego dla mieszkańców zakazu, bano się bowiem kary. W jednym czasie nikt tego nie umie powiedzieć, słonecznym porankiem w wielkopiątkowym dniu kobieta poszła prać białe chusty. Gdy je zamoczyła w rwącym potoku, ziemia zatrzęsła się, dzwon w małej Świątyni zadzwonił na trwogę, co się dzieje ?. Powoli z wielkim hukiem osada zapadła się pod ziemię.
Dziś, gdy pójdziesz w letni dzień, zobaczysz podmokłą łąkę bagnisko, a rankiem gdy słońce wstaje, snuje się w jego promieniach gęsta mgła, tworząc świetlany obłok niosący się w górę aż po błękit nieba. Stojąc tak w samotności usłyszysz, jak z ziemi wydobywa się dźwięk dzwonu, jakby wyznaczał swym biciem dzieje tylickiej ziemi.
LEGENDY TYLICKIE
opracowane przez Barbarę Zwolennik.
Wszelkie prawa zastrzeżone.